Ludu Duloc!
Na początek odpowiedzi na dwa komentarze Miff, a potem coś
niecoś o moich urodzinach i nowej rozkminie, z jaką ostatnio się
trochę pogłowiłam.
Droga Miff,
Naturalnie nadrobiłaś, a nawet przebiłaś pana Anonima, ponieważ ten, nagle przestał się odzywać. Nie mam pojęcia kim był, ale mam za to nadzieję, że chociaż odczytał moje wypociny. Wracając. Bardzo popieram założenia, z jakich wychodzisz. Poza tym nie rozumiem, czemu każdemu rodzicowi zależy na tym, by było prawnikiem czy lekarzem, a po prostu nie może realizować swoich marzeń i celów. Przecież każdy z nas jest inny
i ma inne zainteresowania. Ta tajemnica, chyba nigdy nie zostanie rozwikłana.
Btw: to z biurkiem i pachami- wymiata :D
Niestety żyjemy w takim społeczeństwie, gdzie narzekanie często jest brane, za formę buntu, albo atak na kogoś. No własnie. Odnośnie wyborów, to wole się nie wypowiadać.
Na tym blogu, lepiej nie poruszać kwestii politycznych,bo różnie się to kończy. Odebrano ci prawko? Co znowu przeskrobałaś?
Nie można być "aktualnie pesymistą". To coś, co, albo się ma całe życie,albo się nie ma wcale. Nie przesadzaj, oddadzą, a ty już nie skrob nic więcej. Do mnie możesz pisać co tylko będziesz chciała, więc nie przejmuj się niczym. Taki przypadek "ślepoty styropianowej",
to nie jedyny taki, jaki znam. Ale zgadzam się, osoby winne, w naszym kraju nie są niestety karane, a karane są boguducha winne osoby. W tym przypadku ta starsza pani. Nie chcę cię smucić, ale niestety my, jednostki, nic z tym nie zrobimy, choćbyśmy nie wiem jak bardzo tego pragnęli. To moja opinia. Brutalna, ale jedyna jaka w tej sytuacji jest słuszna. Musimy niestety dbać o to, by przyszłość wyglądała nieco inaczej, ale oczywiście w miarę naszych możliwości. Damy radę. Trzeba myśleć na tyle pozytywnie, na ile tylko się da.
Niseko
Przerwę na chwilę odpowiadanie, i przejdę do mojej rozkminy na dziś. Zacznę od tego,
że myślałam trochę o buncie. I o momencie, w którym on przychodzi. Dlaczego w ogóle
jest coś takiego jak bunt? Przecież młodym żyło by się łatwiej, gdyby nie mieli swojego
zdania, gdyby nie odbiegali od norm, gdyby nie byli sobą i gdyby nie chcieli wreszcie
decydować o sobie, prawda? Zatem po co to wszystko. Otóż właśnie po to. Po to by
mieć swoją "inność". Szkoda, że bunt przychodzi właśnie w tak nie odpowiedzialnych
momentach. Włącza się wtedy, gdy nie musi, i nie zawsze mamy na niego wpływ. Starsi
nazywają to "pyskowaniem". Nie dojrzało to brzmi, i czasami wkurza jeszcze mocniej.
Każdy z nas przechodzi okres buntu, i z przykrością muszę stwierdzić, że nikogo on nie
mija. Mimo tego, jak bardzo chcielibyśmy, żeby w ogóle do nas nie dotarł. Mój zaczął
się stosunkowo niedawno. Nigdy tak nie "pyskowałam", czy poprostu nie sprawiam
problemów, co teraz. Mama od małego powtarzała mi "Jak będziesz miała 18 lat, to
będziesz mogła robić, co się żywnie podoba". Wam też? Gorzej, ze jak już mam to
osiemnaście, to mama zaczyna, jak mantrę nowy wyuczony wierszyk "Jak pójdziesz na
swoje, to wtedy będziesz mogła robić co ci się będzie podobało". No wszystko było
by naprawdę w porządku, gdyby nie jednak myśl, że jeszcze długo się nie usamodzielnię.
Pierwsze jakieś studia. Wypada. Potem dopiero myśli o usamodzielnieniu. Życie nastolatka
to jedna wielka taksońska masakra. Piłą motorową. W poprzek. No i w takich momentach
pojawia się ten znienawidzony, przez młode pokolenia wyraz "bunt". Trzeba się buntować.
Znaczy.. teoretycznie nie trzeba, ale praktycznie, każdy z nas kiedyś musi. To jest jak odra.
Każdy ją kiedyś przejdzie. Bunt to ta sama jednostka chorobowa. Tylko do tego też trzeba dojrzeć.
Kończąc ten wątek rozkminy, tylko zapytam o jedną rzecz. Czy kiedyś uda się znaleźć złoty środek na młodzieńczy bunt? Mam szczerą nadzieję, że się uda, bo nie chciałabym mieć dzieci, podobnych pod tym względem do mnie. To tak pół żartem, pół serio.
Droga Miff,
W odpowiedzi na Twój drugi komentarz, zacznę od, za przeproszeniem
"dupy strony". Bardzo dziękuję, za przemiłe życzenia, jak wspominałam,
czekam teraz, aż wszystkie się spełnią. A te od Ciebie w szczególności,
ponieważ, są tego warte.
Niseko
No i się spóźniłam z wpisem. Ostatnio mam dosyć ciężkie dni. Sami wiecie. 19 lat, to już nie
mało, i czasami trzeba się mierzyć z poważnymi decyzjami, mimo, że głową, jeszcze dalej siedzi
się w piaskownicy, albo bawi lalkami z koleżankami na kocu, gdzieś pośród pierwszych promieni lata. No własnie. Ale spokojnie. Dziś będzie jeszcze jeden wpis. Tymczasem, muszę was zostawić z rozmyślaniami na temat tego, jak wyglądał wasz bunt, lub jak nadal wygląda oraz przed czym, tak naprawdę każdy z nas się buntuje. Odpowiedź brzmi : buntujemy się przed sobą. Tylko i wyłącznie.
Powoli będę pakowała moje manatki, i uciekała spać. Dziś czeka mnie kolejny ciężki dzień - jazda autem, oczywiście. O rezultatach, poinformuję tutaj. Dobrej nocy życzę nocnym Markom. Tadkom i Genowefom też. W sumie wszystkim życzę dobrej nocy. Wyśpijcie się.
"Feel the call of youth. That's the only thing, which recognise real you in yourself"
- Alt-J - Breezeblocks
Do zobaczenia niebawem.
Co masz na myśli mówiąc "buntujemy się przed sobą"? To brzmi dla mnie tak jakby ktoś sprzeciwiał się przed byciem sobą. Popraw mnie, bo pewnie się mylę, ale taki to miało wydźwięk dla mnie.
OdpowiedzUsuńMój bunt? Próba udowodnienia rodzicom, że moje wartości są ważniejsze niż te, według których rodzice chcą, bym funkcjonował. W sumie, czy to nie stanowi istoty większości młodzieńczych buntów? Próba udowodnienia, że ma się rację? Mówisz też, że bunt jest po to, żeby mieć swoją inność. Też zgoda, człowiek chce się wyróżnić.
Można dwojako spojrzeć na to, czy młodym żyło by się łatwiej, gdyby się podporządkowali panującym normom, przynajmniej dla mnie. Z perspektywy otaczających nas ludzi - na pewno. Wszyscy chcą wpływać na człowieka, widzą taki jego obraz, który im odpowiada. Kiedy w końcu zauważa się, że ten człowiek nie wpasowuje się w dany schemat to idą teksty typu "zmieniłeś się na gorsze" "psują Cię Twoje zainteresowania" "a byłeś taki siaki i owaki" i tak dalej.
A z perspektywy osobistej? Dla mnie najważniejsze jest bycie sobą, niezależnie od okoliczności. Pozostanie sobą pomimo przeciwności narzucanych przez ludzi i przez sytuacje życiowe - to mnie cholernie satysfakcjonuje i pozwala myśleć, że odniosłem takie osobiste zwycięstwo.