Cieszę się, że znowu wróciliście. Obiecałam sobie, że dziś ogarnę co nie co pokój. Przez cały dzień musiałam mieć zasłonięte okna, ponieważ dalej malują nam blok. Dziś molestowali kawałek ściany przy moim oknie. Pominę fakt, iż nasłuchałam się miłych ciekawostek o życiu robotników. No bo serio, czy ci ludzie nie rozumieją, że te szyby nie są kuloodporne i dźwiękoszczelne? Ba! Nawet przez chwilę, nawet usłyszałam, że rozmawiają o wnętrzu mojego pokoju. Niby wszystko okej, ale obawiam się, że jeśli ja bym tak cały dzień stała pod ich oknem i gadała o wszystkich chorobach jakie przeszłam, i co ogólnie na co dzień porabia moja rodzina, to facet by się pochlastał. No właśnie. Kolejna podobna rzecz, gdy jadę gdzieś dosyć daleko, jak na przykład do Krakowa lub Wrocławia, i wsiądzie do autobusu jakaś babka. Wszystko ładnie pięknie, ale nagle rozlega się dźwięk dzwonka z telefonu. Jedyne, co potem przerwie tą jakże
krępującą ciszę w busie, będzie długi monolog, na tyle głośny, że czasami dziwie się, że w Gdańsku ktoś nie krzyczy "zawrzyj się wreszcie". Ile razy to nasłuchałam się o tym jak Kryśkę zostawił mąż, albo jak Zdzisek dostał zapalenia trzustki (+ szczegóły z tym związane naturalnie), albo Marylki córka puściła się z jakimś dresem z wioski obok. Po prostu pytam grzecznie : co mnie to. Ale jak widać nie każdy jest w stanie zrozumieć. No nic. Na chama nie ma lekarstwa. Takie zachowanie niestety jest już bardzo niegrzeczne, i tylko przypomnę, że sprzeczne z savoir-vivrem.
Ostatnio doszłam do wniosku, że nie ma lepszego uczucia, niż to, kiedy się jest potrzebnym.
Ja, mimo faktu, że nie zawsze moje otoczenie mnie akceptowało, chciałam być akceptowana.
Dlatego to wszystko. Dlatego pływałam, tańczyłam, śpiewałam, rysowałam, grałam na instru-
mentach, grałam w teatrze i byłam w radiu. Żeby wreszcie ktoś mnie akceptował. Ale teraz
nie o tym. Głównie robiłam to wszystko, bo wiedziałam, że sprawiam tym innym przyjemność.
Wszyscy się cieszyli, a ja uwielbiałam poprawiać im humor i nastrój. Chciałam, chociaż w taki
sposób być dla nich potrzebna. Być wsparciem, mimo, że nie każdy mógł być wsparciem dla
mnie.
Zasłony zasłonięte,więc jutro pośpię spokojnie. Bez obgadywania u robotników.
Na zakończenie odpowiedź
Na początku muszę dać małe sprostowanie.
Miało być : "Buntujemy się przed światem", a nie przed sobą.
Jak zwykle zrobiłam skrót myślowy. Tak jak ostatnio na
audycji. Nieważne. W każdym razie o tym chciałam napisać,
a wyszło już jak wyszło. Mogę za to tylko przeprosić.
Czyli rodzaj buntu mamy podobny. Mojej mamie pasuje
wywoływanie u mnie takiego rodzaju buntu i to jej: "ty nigdy
nie umyjesz naczyć", a właśnie że umyje. Bah! I są umyte.
Tyle z "buntu", a pozatym, tak na poważnie, to wiem o czym
mówisz. Właśnie tak jak powiedziałeś, taki rodzaj buntu, to
jednak najczęściej pokazywany bunt wśród nas. To zasadniczo
o sprzeciwianie się rodzicom, chodzi w młodzieńczym buncie.
Zapewne czytałeś "Tango". Nic więcej chyba nie muszę mówić,
nieprawdaż? Pozwól, że zacytuję : "Dla mnie najważniejsze jest
bycie sobą, niezależnie od okoliczności." Pokazujesz to na każdym
kroku, i to też w Tobie podziwiam. Cieszę się, mając za motywację
życiową, kogoś takiego jak ty. Czekam na jeszcze więcej takich
motywujących mnie komentarzy, i masz rację. Nie zmieniaj się.
Taki jaki jesteś- jesteś najlepszy. Każdy z nas powinien mieć przed
oczami taki napis. Teraz apel do wszystkich czytających.
Jeszcze raz dziękuję za komentarz. I czekam na więcej.
Niseko.
No nic. Kładę się już powoli. Nie macie pojęcia, jak bardzo cieszy mnie wciąż rosnąca
liczba czytelników. Aż chce się pisać! Możecie również spokojnie wysyłać mi tematy,
na które chcecie usłyszeć moją opinię. Chętnie się nią z wami podzielę. Teraz będę
rozmyślać o tym, co przekazać wam jutro. To jak? Dobranoc? No ja myślę. Jeszcze raz
wam dziękuję. To wiele dla mnie znaczy.
- Nero-Thrill <--polecam do biegania
Do zobaczenia niebawem :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz