Nie wiem, czy wy też tak macie, ale zawsze, absolutnie zawsze, kiedy mam coś
mega ważnego do zrobienia, to robię wszystko, żeby tylko tego nie zrobić. Tak
jak na przykład teraz. Mam niesamowicie wiele zadań z matematyki, testy na
prawo jazdy i muszę jeszcze posprzątać mieszkanie, wymienić króliczkowi w
klatce i generalnie poogarniać kilka istotnych rzeczy i wydarzeń, które będą się
działy w najbliższych tygodniach.
Ale po kolei. Pewno chcielibyście się dowiedzieć, co działo się u mnie w ostatnich
tygodniach. Zacznę od tego, że nie udało mi się zdać matury z matematyki.
Wszystkie przedmioty zdane z 90% i więcej rezultatem, a nieszczęsna matematyka, która
jest podobno królową nauk, wypięła się na mnie swoimi 2% i pokazała, że mi
należy się tylko 28%, aby nie zdać tej cholery. Nie każdy jest wyśmienity ze
wszystkiego. Moja przyszłość i tak nie będzie związana z matematyką. Nauczę się
jej zapewne, ale nie będzie mi potrzebna. Pojechałam do OKE, żeby zrobić wgląd
do pracy, czy czasem nie umknął im ten 1 punkt. Niestety. No ale na tym świat się
przecież nie kończy. Wzięłam urlop w radiu do poprawkowej matury, i mam teraz
zwiększone i nasilone korepetycje z matematyki z wielką dawką zadań. Przysięgam,
że nigdy nie miałam, aż tak do czynienia z matmą. Ale jak się okazuje, potrzeba mi
wyjątkowo niewiele, ponieważ zadania, które dostaje teraz, rozwiązuję szybko,
dobrze i co najważniejsze : SAMA. Te zadania są tylko sprawdzane. Tak jak mówię,
nawet na poprawce, nie oczekuję więcej niż 30%. Nie jest mi to potrzebne do dalszej
kariery zawodowej.
Dalej rozwiązuję testy z prawa jazdy i rzetelnie uczę się na kolejne testy. Nie za bardzo
mi z tego idzie, ale jakoś ogarnę. W końcu prawo jazdy jest w tych czasach niezmiernie
potrzebne. Każda praca, jaka była by dostępna dla osoby z kręgosłupem zakwalifikowanym
do operacji, tak jak na przykład ja, jest aktualnie albo na rozwożeniu dań, pizz, kebabów i
innych dań na wynos, albo to praca w radiu, redakcji, biurze, lub za innym biurkiem, jaka
nie obciąży jeszcze bardziej mojego kręgosłupa. Nie chcę się oczywiście zasłaniać
wymówkami, bo wiem, że tak jest najlepiej. Chciałabym już zarabiać na siebie. Nie chcę
być od kogokolwiek zależna. Nie ważne czy to mój chłopak, którego poproszę o drobny
zakup, czy rodzice, których niestety muszę prosić o cokolwiek. Ciężko jest jednak być
w dalszym ciągu nastolatkiem. Mimo, że prawie mam 20 lat, nie mogę nigdzie wyjechać,
nic sobie kupić, ani nawet nikogo zaprosić do siebie, tak, żeby rodzice nie musieli mi na
to dawać zgody. Z drugiej strony wiem jak ciężko jest mieszkać samemu, jak na siebie
zarabiać i jak ciężko jest żyć bez całodobowej pomocy rodziców. Każdemu młodemu się
wydaje, że podoła. W naszym świecie niestety taki "prawie dorosły" nagle przekonuje się,
że nie da rady sam. Popada nawet w depresje, zawala studia. Różnie się kończy. Najważniejsze jest w tym wszystkim to, aby nie dać się zwariować i mieć wsparcie ludzi, którzy cię
kochają i doceniają, którzy zawsze z tobą są i zawsze będą. Więc przed zrobieniem tego
poważnego kroku w dorosłość, żeby nie oszaleć, trzeba zadać sobie jedno pytanie :
CZY JA TAKĄ OSOBĘ MAM?
a następnie działać. Przeć do przodu. Podpierać się na miłości osób które cię wspierają i
dążyć do celu, a potem go osiągać. To trudne, ale dużo łatwiejsze, niż wtedy, gdy ze
wszystkim jesteś zupełnie sam.
Migający kursor po skończonej myśli jest okropieństwem. W każdym razie znalazłam
chwilę czasu i odrobinę weny na napisanie tego co siedziało mi w głowie. Mam nadzieję,
że nie zanudziłam.
Post na tyle długi, że chyba nie będę dopisywać o rozkminie. I tak długo was już przetrzymuję.
No nic. Cieszcie się wakacjami, i oby były jak najlepsze. Moje zaczną się dopiero, jak uda mi
się zdać matematykę.
Chciałbym wreszcie narysować swój OC. Mam w głowie mnóstwo pomysłów i przygód tej
postaci, ale postać na razie nie ma kształtu i wyrazu ;-; pomocy.
- Na dziś : Elliot Moss- Slip (bardzo już chcę móc tańczyć, żeby do tego zatańczyć)
Do zobaczenia ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz