Ciężko będzie mi pisać dzisiejszy post, ponieważ to co chcę Wam przekazać, jest nieco zagmatwane. Nieco mocno zagmatwane.
Ostatnimi czasy bardzo dużo podróżuję. Naprawdę bardzo dużo, i szczerze powiem,
że bardzo lubię tak podróżować. Nie o samo podróżowanie jednak, chciałabym w
poście zaznaczyć. Z racji tego, że podróżuję na dłuższych trasach, często bardzo nudzę
się podczas takich wypraw. Z racji nudów, często bierze mnie na rozmyślania o bożych
krówkach, czy innych tego typu sprawach. Ostatnio jednak, ponad 3 godziny próbowałam
odpowiedzieć sobie na pytanie : Do kąd Ci wszyscy ludzie jadą? Mało kto o tym myśli,
żyjąc w ciągłym biegu i przy prędkości obecnego stanu życia. Tak, sama wiem jak to
wygląda : Niseko- a co Cię to interesuje? To ich życie, a nie Twój interes, gdzie oni tak
ciągle jeżdżą. Być może i nie mój, zgodzę się, ale po prostu, chciałam poruszyć dziś ten
właśnie temat.
Każdej podróży staram się obserwować ludzi wokół mnie, łapie każdy ich ruch, każdy
zapach, każde słowo, i myślę do jakiej historii danego osobnika pasuje dana czynność.
Na przykład pani, która cały czas chodzi do łazienki w busie/pociągu i poprawia makijaż
lub się perfumuje, żeby pachnieć świeżo- zakładam, że podobnie jak ja, jedzie kogoś
odwiedzić i albo jest to ukochany, albo rodzina, albo przyjaciel, z którym dawno się nie
widziała. Może także po prostu o siebie za bardzo dbać, i co chwilę poprawia swój wygląd.
Inna historia, mężczyzna co chwile odbierający telefony, w garniturze, obok na fotelu
otwarty laptop z milionem ofert- zapewne zabiegany pracownik jednej z większych
korporacji w Polsce, a do tego oszczędny, bo korzysta z transportu komunikacji publicznej.
Mała dziewczynka, która słucha muzykę, prawdopodobnie jedzie właśnie do cioci/babci w
odwiedziny, nie za bardzo ma się czymś zając, patrzy tylko na zmieniający się za oknem
krajobraz, chociaż równie dobrze może właśnie jechać do taty, ponieważ jej rodzice są po
rozwodzie i musi kursować z jednego krańca Polski, po drugi. Starsza pani, wracająca do
domu, od rodziny, albo od siostry, bo tylko ona jej została, tylko za nią tęskni, i tylko ona
trzyma ją jeszcze przy życiu. Paczka roześmianych i rozgadanych przyjaciół, ile twarzy,
tyle uczuć, każdy z nich jedzie odpocząć, i każdy też ma swoje problemy, nikt nie żyje
z dnia na dzień, każdy ma swoje troski czy kłopoty, ale właśnie teraz stylizują się na ekipę
niesamowitych przyjaciół, którzy mają tylko siebie i od dziś po wieki poprzysięgają sobie
wierność. Para, gdzie dziewczyna śpi sobie spokojnie, a jej chłopak smsuje ze swoją przyszłą
dziewczyną (ale o tym dowie się w dalszej historii swego życia, nie spoilerujmy i nie
dołujmy spokojnie drzemiącej rudowłosej). Pani, która własnie jedzie na pogrzeb swojego
taty, smutna, sama, niestety w tej chwili nie myśli o tacie, myśli o swoich dzieciach, które
zostawiła pod opieką niani, ponieważ wiecznie zabiegany mąż, nie może się nimi zająć.
Studentka, która dorabia jako striptizerka w przerwie między zajęciami, daleko od rodziny,
daleko od świata w którym żyła sielsko jako nastolatka, ale jej rodzice o tym nie wiedzą,
przecież nie będzie ich martwiła tym, że za to co od nich dostaje na miesiąc- nie wyżyje sama
w wielkim mieście. Pryszczaty chłopak z liceum, szukający miłości w internecie, ponieważ
real, jest dla niego zbyt dużym wyzwaniem, nie miałby czasu na dziewczynę, gdyż następny poziom w League of Legends sam się nie wbije, a jakoś zaspakajać się trzeba, od kąd mama założyła blokadę rodzicielską na jego komputer. Kobieta, która właśnie zdecydowała się oddać nerkę i jedzie na zabieg. Mały chłopczyk, który z tatą jedzie po małego pieska, i nie może zdecydować się pomiędzy Azorem a Pikusiem. Żołnierz, wracający właśnie z misji na urodziny swojej ukochanej córeczki, co można powiedzieć o jego przyszłości, to na pewno to, że nie doczeka się wnucząt, jego córka zaś, odziedziczy po tacie pieniądze, bo wspomnień mieć nie może- tatę widzi raz na kilka lat. Kobieta w ciąży, która dawno nie widziała się z rodzicami, źle znosi jednak podróż, nie dlatego, że dziecko jej przeszkadza, boi się reakcji rodziców na wieść, że ojcem jest osoba, która według jej rodziców, ojcem nigdy być nie może. Nastolatka z tatuażem, która jedzie obwieścić rodzicom, że nie marzy jej się kariera pani adwokat, marzy jednak, aby zostać gwiazdą rockową. Chłopak, który maluje
niebiańskie obrazy, ale nigdy nikt ich nie zobaczy, ponieważ jest zbyt nieśmiały, aby
komukolwiek zaufać i pokazać swój ogromny talent, poza tym dobrze wie, że to co on potrafi,
ktoś może sobie przywłaszczyć i skłamać, że to nie owy chłopak jest autorem. Są także ludzie
z materialnymi problemami, jak na przykład blondynka przy oknie. Sprawdza coraz to nowsze
oferty na swoim iphone odnośnie pięknych lamborgini, albo białych BMW, niestety jednak
jej tata nie życzy sobie "beemki" przed jego willą.
A pośród tłumów ludzi, których imion i tak nigdy nie poznam, jestem ja. Wciąż podróżująca do miłości mojego życia, młoda studentka dziennikarstwa, kochająca prowadzenia audycji, uwielbiająca granie na deskach teatru, śpiewająca w zespole- ja. Pusto patrzę w dal, nie mogąc doczekać się momentu, w którym zobaczę ukochanego. W którym wreszcie go przytulę i wsunę moją małą rękę w jego wielką dłoń, aby następnie mocno ją zacisnąć z obietnicą, że nigdy jej nie puszczę. Zanim jednak to się zdarzy, tęsknię. Każda podróż to tęsknota, to ciągła myśl o nim i o tym jak bardzo jest dla mnie ważny. Myślę, cały czas podczas podróży myślę, jak będzie wyglądała nasza przyszłość i czy damy sobie radę. Jadąc, myślę także o tacie, o tym jak się czuje, o mamie- co porabia i czy ma czas wziąć oddech pomiędzy pracą, a pracą. O siostrze, która jest coraz dalej ode mnie i coraz mocniej czuje, że jej nie znam, jest mi przykro, że tak się dzieje, ale tłumaczę sobie to tym, że taki ma właśnie czas, że jak to minie, będziemy dalej jak dobre przyjaciółki. Myślę o
moich problemach, których przecież tyle jest. Martwię się o moją przyszłość, o kręgosłup,
o przyszłą pracę, o studia, o życie. Każdy przecież ma jakieś zmartwienia. Zawsze podczas
podróży słucham muzyki. Do muzyki w głowie układam sobie choreografię, albo marzę
o czymś co mogło by podczas danej muzyki się wydarzyć. Podczas długich podróży, myślę
sobie jakby było, gdybym wyglądała inaczej, gdybym zachowywała się inaczej, była
szczuplejsza, miała inny kolor włosów, inne życie. Czy coś by się zmieniło? Czy po prostu
właśnie takie życie było mi pisane. Oczywiście, że mogę myśleć "co by było gdyby", tylko
zapewne zapytasz "Po co?", nie ma w tym możliwe żadnego sensu, ale właśnie taka
jestem. Siedzi we mnie mnóstwo obaw, uczuć i emocji. Żeby przestać zachowywać się w ten
sposób i myśleć w ten sposób, musiałabym tylko umrzeć. Taka rozkmina mnie ostatnio
wybiła na orbity marzeń i myśli o egzystencji.
Niestety tak jednak to wygląda. Nie przejmujcie się. Za niedługo przyjdzie wiosna. Będzie ciepło. Nie macie pojęcia jak nie mogę się doczekać ciepła.
Czyste promienie o poranku miłości,
Obudziły mnie pięknym aromatem,
Twojego dotyku o poranku barwnym,
Rozbudzającą melodią Twych czułych słów
Zaczynam dzień, zaczynam żyć.
Tym miłym akcentem kończę dzisiejszy wpis. Byłabym wdzięczna za wasze komentarze poniżej
Ściskam i uwielbiam
DO ZOBACZENIA :)
PS. mój chłopak jest niesamowity. Usunęłam post (brawo ja <<oklaski>>), a on uratował sytuację, ponieważ jeszcze nie zamknął karty czytając posta. On będzie moim mężem.
Miłego czytania kochani! :D
Cześć Niseko znamy się od dawien dawna ale Ty raczej mnie nie kojarzysz ale to nic nie o to mi chodzi :-P od nie dawna czytam twojego bloga i słucham twoich audycji i mam do Cb jedną prośbę ale to taką wielką prośbę... Proszę o więcej �� uwielbiam Cię słychać i czytać i proszę Cię o więcej :-) You make my Day :-) Pozdrawiam serdecznie Malfait
OdpowiedzUsuńJak zwykle świetne : D A twój chłopak to miSZCZ :'D Chociaż wierzę że ponowne napisanie tak wspaniałego postu nie byłoby dla Ciebie problemem. ^^ Bardzo się cieszę że wróciłaś do pisania postów, z niecierpliwością czekam na następny <3 ^^
OdpowiedzUsuńMoże już mnie nie kojarzysz ale uwielbiam cię od zawsze. A ten post ujął mnie za serce. Często mam tak samo a ty pięknie ujmujesz to w słowa (jak zwykle zresztą). Jesteś po prostu wspaniała :D
OdpowiedzUsuńPierniczek ;)
Pierwszy raz czytam Twojego bloga, ale czuję że będę tu zaglądać częściej. Cudowny wpis, ja też tak mam podczas podróży, układam scenariusze osobą których już nigdy więcej nie spotkam i zastanawiam się nad wszystkim. Bardzo chciałabym czytać więcej takich wpisów, ponieważ trafiłaś w moje serduszko :D Pozdrawiam :*
Usuń